Menu pionowe
Szukaj
Kategorie
  • Brak kategorii

Need a little time to wake up

Take the time to make some sense
Of what you wanna say
And cast your words away upon the waves,
Sail them home with acquiesce
On a ship of hope today
And as they land upon the shore,
Tell them not to fear no more
Say it loud and sing it proud today

And then dance if you wanna dance
Please brother, take a chance
You know they’re gonna go which way they wanna go
All we know is that we don’t know
How it’s gonna be
Please brother, let it be
Life, on the other hand,
Won’t let us understand
We’re all part of the masterplan

Say it loud and sing it proud today

I’m not saying right is wrong
It’s up to us to make
The best of all the things that come our way
‚Cause everything that’s been has past
The answer’s in the looking glass
There’s four and twenty million doors
On life’s endless corridor
Say it loud and sing it proud today

Well, dance if they wanna dance
Please brother, take a chance
You know they’re gonna go which way they wanna go
All we know is that we don’t know
How it’s gonna be
Please brother, let it be
Life, on the other hand,
Won’t let you understand
We’re all part of the masterplan

 

Okazja do zatrzymania się.

Właściwie to musiał przyjść w końcu taki dzień, kiedy ma się kaca.

Kiedy można sobie przed sobą wyjaśnić pewne rzeczy,

stwierdzić przed sobą samym, że trzeba zaakceptować porażki, a nie wypierać się ich.

Rozbujane ego, nie pozwala na zauważenie, że wielokrotnie nie idzie tak jak się chce, i że nie jest się bez winy.

Bardzo specyficzne uczucie, kiedy wracasz rano do domu, po nocy gdzie po bardzo dziwnych przemyśleniach konkluzją jest akceptacja swoich porażek, a może przede wszystkim dopuszczenia do siebie myśli, że one w ogóle istnieją.

Jesień… ponoć trudny czas.

Lubię ją, lubię każdą porę roku, ale myślę, że to właśnie to jest najbardziej „melancholijny” okres. I chyba w końcu mnie dopadł.

Może to jest kwestia tego, że jestem wykończony ostatnimi tygodniami, że po prostu muszę pójść spać, przespać się dwa dni, nie myśląc o niczym. Ale z drugiej strony, łatwiej już nie będzie. Tylko szkoda, że tak łatwo przychodzi mi wyciąganie wniosków, ale tak trudno nie popełniać tych samych błędów. Często zachowuję się jak dziecko, które drepcze w miejscu, i nie może się doczekać kiedy dostanie nową zabawkę, albo kiedy znów będzie mogło pobawić się starą. Bez zwracania uwagi na konsekwencje tego co się robi, lekkodusznie i nieodpowiedzialnie. Bez umiejętności szerszego spojrzenia na to co dzieje się dookoła.

Może warto by było się ustatkować, w końcu przestań być mentalnym dzieckiem. Skupić się na rzeczach ważnych. Nie marnować czasu.

Mam pomysł na siebie, ale nie mam sił żeby go realizować, chociaż to jest chyba kwestia charakteru.

Może, jak prześpię parę dni, odzyskam siły, będę mógł w końcu zmienić to co chcę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>