Menu pionowe

Szukaj

Kategorie

  • Brak kategorii

Ignored

Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Choć kto inny śpi przy tobie,
Nie ty mnie rano budzisz
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Czasem nawet jest z tym dobrze
Wstyd o tym głośno mówić
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Kiedy myślę, że cię kocham
Kiedy czuję, że cię chcę
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg
Przy nadpalonych mostach
Gdzieś pomiędzy wierszami
Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Moje oczy są oczami wariata
Kiedy spotykają się z twoimi oczami

Nikt do powiedzenia nie ma tutaj nic… chociaż wszyscy krzyczą

Świat banałów
Niedożeczności
Ale banał jest piękny
Uczucia – bolą…
Ale one również są piękne
Nadzieja – boli…

Ale daje siłę do życia

Czy życie może dać satysfakcje??
Czy może dać to co się tak bardzo pragnie, na co się oczekuje??
Czeka się… aż w końcu nadzieja gaśnie…
I pozostaje już tylko ból

Co jest sensem życia??

Pewna osoba uświadomiło mi to… że to jest miłość że to jest to że ktoś nas kocha, dba o nas, nie zostawia w trudnych sytuacjach.

Dzięki Orson

Ale… ale przecież miłość to chemia??
Przecież to hormony… to jest coś co sobie tylko wymyślamy…
A co tak bardzo każdy z nas bragnie…

I tylko niektórzy otrzymują ją w szczerej postaci

Jak dobrze jest nieść nadzieje…
Nadzieję na to że będzie dobrze, pomimo tego że jest źle…

Czy jest sens męczenia się, skoro nic nas tutaj nie czeka?? Nic nie czeka dla tych którzy przegrali

Ale ja kocham życie, jest ono dla mnie wsyzstkim. Jest banalne piękne… Dużo w nim bólu… ale i ból można pokochać. Można ślepo kochać każdą rzecz na tym świecie chociaż ona w końcu przeminie, nie pozostanie po niej żaden ślad…

Ja też przeminę, wszyscy zapomną moje imię… ale ja chcę temu powiedzieć

NIE

Nie poddam się, będę walczył, ponieważ trzeba. Nikt mnie nie zniszczy choć bardzo by tego chciał.

Bo po każdej porażce podnosimy się nowi, silniejsi

I tylko te chore ideały, chore mażenia, których nigdy nie powstrzymam.

Chora miłość która jest dokoła mnie

I cały ten chory świat, który tak bardzo pokochałem…

Aluzje… czy nie można napisać tego wprost co się czuje?? czy trzeba ukrywać sens tego co chce się przekazać??

Fate

Są takie chwile jak sztylety rozrywają duszę w kilka sekund…
o nie…

Obrazy w mojej głowie,
nigdy o nich Ci nie powiem!!!
To co, to co w potłuczonym szkle…
Źle!
Nie wiem ile jeszcze..

Kto traci oddech i jest bliżej…
Serce wiąże supły na tętnicach…
o tak…

I wtedy znowu czuję,
jakbym miał za ciasną skórę,
patrzę w górę i nie widzę nieba!!!

Czekam na dzień w którym to co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest-dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu…

Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki…
Patrząc na Ciebie widzę różę,
z której ciągle ktoś obrywa płatki,
o nie…

To wtedy dziwię się,
dlaczego nadal chcę zobaczyć jeszcze jeden zachód słońca!!!

Czekam na dzień w którym to co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest-dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu…

Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki…

Po raz kolejny czuję się strasznie dziwnie… Być może nie mogę odnalesć samego siebie… a może właśnie siebie odnalazłem…

Uwielbiam się śmiać, cieszyć… po prostu żyć…
A kiedy zostaje sam wszystkie rany zaczynają po prostu znów krwawić i nic nie jest tego w stanie powstrzymać…

Nieistotny dysonans

Nie mogę odnaleść TEGO…

Pozory które nazywam uczuciamu kiedy nic nie czuję… jedyna co odczuwam to pustka… strasznie głęboka…

Pustka która nie ma końca jest bez dna.

I krzyk którego nigdy nikt nie usłyszy, nie zrozumie…

Ponieważ nikt nie chce zrozumieć…

Naprawdę nie potrafie napisać tego co czuję i tego co chciałbym napisać

Bo jest tylko… jedna osoba w moim sercu… tylko ona

Down… down…

Jestem tylko pyłem
W milionowym mieście
Mam powszednią pospolitą twarz
Jestem tłem i przeraża mnie powietrze
Moja podświadomość
Stateczna i bierna, stateczna i bierna
Za mną, przede mną rumuńskie klimaty
Wygląda to jak film o końcu świata
Oddech łapie mnie za rękaw
Tak jak śmierć porząda kata
I czuję jak niewidzialna pętla
Zaciska moją szuję
Ledwie trzymam się powierzchni
Ja jestem tylko pyłem
Czasem uśmiecham się przez sen
A gdy sen przychodzi zaraz
Śni mi się monstrulana pizda
Żarłoczna jak kosiara
W oddali majaczą fabryczne kominy
Snują wizje narkotyczne
Milcząc przybierają kształty faliczne
Krok po kroku tracę własne punkty odniesienia
W hotelowym holu
Prostytutki które znam z widzenia
Coraz bardziej pewne, bezwzględne lecz chętne
I czuję jak niewidzialna pętla…
Mija ciężki dzień
Przekraczam próg mieszkania
Z fabryk nieprzytomna wychodzi trzecia zmiana
Zapalam nocną lampkę
Ty uśmiechasz się przez sen
Ja opowiadam tobie szeptem
O tym co dzisiaj zdarzyło się na mieście
O tym co dzisiaj zdarzyło sie na mieście

Być może jest niewiele możliwości przedemną… czemu jestem taki aby wybrać tę najgorszą… Dlaczego się nad tym zastanawiam…??

Przecież czuję się że… jestem coraz bardziej szczęśliwy…

A jednak COŚ pcha mnie do tego… nie wiem co… Mimo że wiem że nie przyniesie to niczego dobrego… niczego…

W sumie co zamierzałem?? nadal żyć jak żyję?? NIE… chcę coś zmienić… nie wiem czy na dobre

HUm

Często twe oczy miast wiosennieć zielenią
Są takie zimne i dziwne
W chorych rozmowach twe oczy patrzą gdzie indziej
Patrzą tylko gdzie by się schować

Twoje ramiona – nie kruszące się ciasto
Nie pachną miętową maścią
Ja w twoich ramionach – nieistotny dysonans
Deszcz szczęścia strzał nad przepaścią

Szeptem na ucho powiem że
Że ja, ja się tego wyrzekam…

Tych ranków jak febra
- u okien twych jak żebrak -
Siedziałem na drzewie nie raz

I gwiazd spadających
- pijanych gwiazd na stos -
Nocą gdy będę umierał

Szeptem na ucho powiem że
Że ja, ja się tego wyrzekam…
Wyrzekam bo…
Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości
Jak ty

Zanim piorun i tęcza przejdą przez smutków most
Zanim dzień stąd odleci na chmurze
Zanim groszki i róże pocałują się znów przez płot
Zanim kurz pozamiata podwórze

Szeptem na ucho powiem że…

No po prostu nei mogłem się powstrzymać :)

Nie wiem czemu ale ta piosenka strasznie mi się podoba

No ale dawno nie pisałem :)

Jutro jadę do babci na święta… Czy mi się chce ?? Z jednej strony tak… Lecz z tej drugiej czuję smutek ponieważ mam w domu do zrobienia sporo rzeczy :)

No ale u babci mam zarezerwowany czas dla Baldurs Gate :) I nikt mi nie będzie przeszkadzał ;P Ta gra strasznie wciąga…Który to raz ją będę przechodził??^^

Ostatnio jest mi tak pozytywnie smutno :) czyli cały ja – zaajebiste wachania nastrojów:) Potrafię czuć się świetnie żeby za jakieś 5 minut odłączyć się od wszystkiego usiąsć gdzieś samemu i myśleć… No myślenie dobrze na mnie nie działa. Bo kiedy już zaczynam to… źle się dzieje ;)Napewno bardzo ciekawie było ostatnio w kątach :) spotkałem masę znajomych (jak nigdy ;) i ogólnie było niezwykle pozytywnie… a to wszytko żeby na następny dzień znów zmarkotnieć ;P

Nie mogę się doczekać wakacj… a dokładnie momentu kiedy wyjadę gdzieś ze znajomymi… nad morze lub jezioro… i po prostu beztrosko spędzić czas :) Ale zanim to nadejdzie czeka mnie poprawianie francuskiego, fizyki i geografi :) Dużo zajęć ;)

Ostatnio postanowiłem sobie że sprowadzę małego brata Juli na właściwą drogę :)

Dobra kończę już

Paaa see you ;)

Hopelessness

„Każda wolność to zło -bowiem każda wolność to przeciwstawienie się prawu i porządkowi – dążysz do wolności, jesteś więć zły”
Czy pragnienie bycia wolnym jest złe?? Jest to jakby przeciwstawienie się pewnum regółą… Jesteśmy przecież uwięzieni przez prawa, zasady. Jesteśmy sterowani. Przecież czegoś nie chcemy a jednak to robimy… Nie musimy a jednak, nie potrafimy się przeciwstawić. Mówią o wolności – że jesteśmy wolnie… A tak naprawdę jesteśmy niewolnikami systemu… No to jesteśmy „wolnymi” niewolnikami :D

Czemu człowiek boi się takiej wolności?? Bo boi się zła… zło jest tajemnicze, niesie za sobą niewiadomą. Tak jest też z wolnością… Boimy się jej, boimy się konsekfencj tego że zrobimy coś na przekur czemuś. Wolimy wybrać zwykłą monotonie, która prowadzi do znudzenia się życia…

Ostatnio panuje we mnie chaos… totalny… W życiu dostrzegam same przeciwieństwa… Chociażby w to czy wierzyć w ludzi… Są ludzie którzy niszczą wszystko co ludzkie, ale są też tacy przy których wydaje mi się że nie moża nie werzyć w ludzi… A potem nagle inna osoba pokazuje mi że ludzie są beznadziejni.

No a totalnie namieszała mi piątkowa lekcja polskiego… Przerabialiśmy Hamleta i robiliśmy dokładnie to samo co w gimnazjum… I przypomaniło mi się wszystko w co wtedy wierzyłem…

No chociażby to że idealiści giną najszybciej, i to było moje jedyne pocieszenie. BO byłem (nie wiem czy nadal jestem – chaos) Idealistą, wierzyłem w piękne idee a zarazem nie mogłem znieść tego jak wygląda świat.
Moje jedyne pocieszenie było takie że może wkrótce umrę…
Zmieniłem się bardzo, nienawidziłem swoich tamtych przekonań…

WIęc czemu się nad tym znów zastanawiam??

Ponieważ znów ludzie pokazali mi że nie warto w nich wierzyć… A z drugiej strony tych kilka osób… które są zawsze… Nie tylko na dobre ale i na złe…

Cieszę się życiem ale czuję się strasznie, muszę coś z tym zrobić odnaleść ponownie swój sens…

Szczerze powiedziawszy wiem jaki jest…

Wiem że życie jest cudem, jest piękne. I wtedy po prostu jestem szczęśliwy z tą myślą… Oczywiście nie mówię o ludziach… Tylko o tym że to istnieje, dzieje się. To wszystko potrafi zrodzić uczucia… Nie rozumiem jak może to się dziać i dlatego jest to wspaniałe – piękne… Coś czego nie chciałbym stracić…
No musze jeszcze raz przeczytać książkę „Weronika postanawia umrzeć” Ona mi pomogła nie tak dawno, kiedy znów zaczołem odczuwać beznadziejność…

ale to mineło – jak każdy zły stan. Po prostu muszę odnalesc siebie w tym wszystkim… Ponownie

Why i Cry when angels deserve to die??

„Piękna”

Cóż nie ma to jak dołować się przy piosence… heh

Gdzie bywała najczęściej w jakie chodziła miejsca
Czarny płaszcz nudna twarz chłopięca
Złośliwi mówili na nią piękna

Czarne myśli miewała od samego poczęcia
Łaziła kanałami nie szukała szczęścia
Złośliwi mówili na nią naiwna

Jednym okiem przyglądała się
Jakie to wszystko brudne i złe
Tak jak i inni miała nadzieję
Że kiedyś wszystko
Poukłada się

Ilu chłopców już miała i czy była do wzięcia
Ilu kochała i trzymała w objęciach
Złośliwi mówili na nią niewinna

Włosy na głowie rzadsze niż na rękach
Dziury sumienia wypalone w spodenkach
Złośliwi mówili na nią piękna

Jednym okiem przyglądała się…

Teraz cieszy się
Ze wszystko czego miała mniej nie jest potrzebne jej
Teraz cieszy się
Że wszystko czego bała się daleko od niej jest
Śpij spokojnie Piękna

Kurde nie wiem czemu mnie smuci tak ta piosenka. Niedotyczy to mnie, ani żadnych z moich znajomych, tych bliższych i dalszych

Teraz cieszy się
Ze wszystko czego miała mniej nie jest potrzebne jej
Teraz cieszy się
Że wszystko czego bała się daleko od niej jest
Śpij spokojnie Piękna

Być może to… Samobujstwo?? Przykre… MOże nie samobuujstwo lecz śmierć??
Bo tyle jest przypadków… Być może za chwilę znajdę się w takim miejscu w którym coś mi się stanie?

Jednym okiem przyglądała się
Jakie to wszystko brudne i złe
Tak jak i inni miała nadzieję
Że kiedyś wszystko
Poukłada się

Być może to głupie ta nadzieja – ona przynośi taki zawód, tak bardzo boli, ona powoduje to że latamy, a chwilę puźniej upadamy tak boleśnie
(no co dzisiaj nauczycielka od Polskiego powiedziała do mnie żebym nie udawał Ikara, kiedy siedziałem na barierce). Cóż, jednak po każdym upadku w końcu się podnosimy.

Staram się dawać szczęścia, tak bardzo.
Często zawodzę się, nie potrafię go dać, szkodzę… a nie chcę.
Cóż często miałem myśli że w końcu może dam sobie dość, że w końcu trzeba zająć się sobą.

Jednak po co ?? Skoro sam nie mogę być do końca szczęśliwy- nie czuć że żyję to staram się żeby inni to poczuli…

Śpij spokojnie Piękna

Ale, w końcu światło dojdzie wszędzie, zawsze w końcu się uda

Lecz nie można popaść w zbytni zachwyt…

Lecz mimo przeciwności… trzeba…

Przechodzisz jak co dzień na drugą stronę miasta
Nie oddychasz by nie zbudzić czarta
On raczej nie śpi tu w noc
Ma parę rąk do pomocy

Ale krok za krokiem
Niesie cię pozytywna myśl że nie jest źle
że wszystko ma jakiś sens

Wszystko to gra
Gra luster i światła
Nie mrugasz by nie rozdrażnić tym lwa
On raczej nie śpi tu w noc
Ma parę noży do pomocy

Ale Krok za krokiem…

Chowasz się na tym samym zakręcie
Nie ma co, nie jesteś dzieckiem szczęścia
Nie plujesz nigdy pod wiatr, nie patrzysz nigdy psu w oczy

O nic nie pytasz
Niesie cię….

Spoza chmur i rzek
Wyłania się nareszcie, szara śmierć
Ostatni blok w naszym mieście
I chociaż nie śpi tu nikt
ktoś znowu z okna wyskoczył

Krok za krokiem…

lecz czemu jest strach??

Wisch

Moje żale:
-Osoby które kocham odchodzą

Punk Regge Live :)

Ja chcę już następny rok i kolejne PRL :)

Ehhh było… było poprostu tak jak nigdy :) Naprawdę!
Koncert był już bardzo dobry zanim zaczeli grać Farben Lehre (przed nimi Koniec świata)
No ale klasę pokazało właśnie Farben Lehre. Zaczeli piosenką ” Wiecznie młodzi” potem „Atomowe zabawki” następnie „Zabij aby żyć”… Dalej pokolej już nie znam ale było „Judasz” (geeenialne Pogo do początku) „Słonie” (hehehe ;) ;)Cover ) „Spodnie z GSU” (cover), „Handel” (ostatnia piosenka – „Kupili nas; tak się tylko im wydaje”)
„Strażnicy Moralności” (tę piosenkę po prostu WYWRZESZCZAŁEM a szczególnie tekst „Jeszcze się rusza i oddychać może – rozbijmy mu głowę i pchnijmy nożem” to był cover)Kolejny Cover „Should i stay Should i go” też niezwykle pozytywny ;) „Nierealne ogniska” (szczególnie podobał mi się zaakcentowany fragment „Wszystko przemija, Jak najgorętsza miłość” chociaż nie zgodzę się z tym), następnie „Nasz Plan”~, potem „Terorystan” (Moja pierwsza piosenka Farben Lehre którą poznałem), „Diabeł”, „Spisek”, „Kolory”,”Matura” (nie wiem czy nie pisałem już) + 2 piosenki których nie znałem :) ale to nowości :)
Mogłem o kilku piosenkach zapomnieć :(
Jednak jedno jest pewne…
Nie mogę mówić :)
Wsyzstkie piosenki wyśpiewałem… no i się skączyło tym że straciłem prawie głos :)

Ehhh takie koncerty chciałbym co tydzień :)

Pozdro dla
G, Manuela, Wierzby (ja Ci dam doła!!), Juli, Oli i jej chłopaka, Przemka, Gałaja i jescze dla tych osób z którymi fajnie się spędzało tam czas :)
AAA no i spotkałem swojego kolegę jeszcze z podstawówki, dzięki któremu zaczołem słuchać takiej muzyki :) Pzd. Marcin :)

See You :)

Tylko że nadal mam rozkmine… I tylko jedna osoba wie o co mi chodzi…
No cóż muszę to pozostawic dla siebie :)

Life is but a dream Drifting on a stream, a stream

Często twe oczy miast wiosennieć zielenią
Są takie zimne i dziwne
W chorych rozmowach twe oczy patrzą gdzie indziej
Patrzą tylko gdzie by się schować

Twoje ramiona – nie kruszące się ciasto
Nie pachną miętową maścią
Ja w twoich ramionach – nieistotny dysonans
Deszcz szczęścia strzał nad przepaścią

Szeptem na ucho powiem że
Że ja, ja się tego wyrzekam…

Tych ranków jak febra
- u okien twych jak żebrak –
Siedziałem na drzewie nie raz

I gwiazd spadających
- pijanych gwiazd na stos –
Nocą gdy będę umierał

Szeptem na ucho powiem że
Że ja, ja się tego wyrzekam…
Wyrzekam bo…
Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości
Jak ty

Zanim piorun i tęcza przejdą przez smutków most
Zanim dzień stąd odleci na chmurze
Zanim groszki i róże pocałują się znów przez płot
Zanim kurz pozamiata podwórze

Szeptem na ucho powiem że…

Refleksje
Myśli
Nicość
Niejasność
Chaos

Blizny pełni księżyca

Wysokie obcasy z kryształu
Utkwione w sercu
Światło dnia które leczy
Blizny pełni księżyca
Strategia pająka
I pragnienie by być
Jednością ze mną
Poprzez strach

To takie prawdziwe
Tak pełne światła
(gdy) Nocturna kradnie noc

Siostro kaina
Całe nasze plemię wybite
Młodzieńcza przysięga
Ciągle bez zmian
Zło życia
Które nigdy się nie kończy
Lecz łów (na ciebie) trwa
Poprzez noc
To takie prawdziwe
Tak pełne światła
(gdy) Nocturna kradnie noc

Strach… strach włada naszym umysłem, nie można się od niego wyswobodzić, mimo że czasami tak bardzo nie chcę się już go odczuwać, on pozostaje, zostaje z nami. Strach jest z nami zawsze… Jest opętaniem, więzi nas… nasz własny umysł działa mimo naszej woli… Odczuwa impulsy… Żeby to w końcu odeszło, a to się potęguję, czemu?? Przecież wszystko jest już niczym.
Przecież „nic” jest już zapomniane.
A to jest w głowie… W umyśle z którym wciąż walczę… Przegrywam, upadam
Ale w ciąż walczę z samym sobą
Ludzie… są tacy niewielcy
Dokoła mnie przegrani, tak niewiele wygranych… Ci którzy spróbowali i przegrali, próbują jeszcze raz i przegrywają, tak wiele cierpienia… Aż to wszystko zamienia się w paniczny strach…

Ta pustka… Jest tak dobrze, ale nie czuję życia, jak by go nie było…

Nie mam serca, nie potrafię czuć…
Blizny które nigdy się nie zabliźnią, słowa które zostały wypowiedziane, nienawiść która istnieje, wrogość która niszczy, miłość która zabija… Dokoła mnie widzę przerażone twarze, które pomimo maski pozorów, są nieszczęśliwe. I po co to wszystko? ? Jeżeli bóg istnieje czemu stworzył nas – istoty nieskączenie nieszczęśliwe… Które szukają miejsca i nie mogą go znaleść, które szukają czegoś, czego nigdy nie znajdą…

A może to jest po prostu życie pomiędzy śmierci… MOże muszą odnaleść oddech pomiędzy nieżywymi, bicie serca, wśród tych którzy go nie mają … A może to nie jest życie, to jest wyobrażenie?? To co nazywamy rzeczywistością, jest nierzeczywiste, to co jest piękne nie istnieje.

Wszyscy chcą przetrwać, chcą żyć, bo życie to dar, chcą go wykorzystać. Po co dbać o pozory?? Trzeba Kochać, trzeba żyć, trzeba się cieszyć chwilą… Bo może jak zamkniemy oczy… wszystko zniknie i już nie powróci, będzie to wielka pustka, jak pusty sen, bez niczego… A może życie to jest długi sen?? Który jest pięknym koszmarem??

Człowiek w życiu nie podejmuje łatwych decyzj, człowiek zawsze wybiera pomiędzy mniejszym złem a większym. Zawsze jest to decyzja która wpływa na nasze życie… Gdybyśmy inaczej wybrali, może wszystko potoczyło by się inaczej…

Czemu jest nienawiść?? Przecież umiemy wybaczać, czemu tak ciężko czasami nam to przychodzi, nawet jeżeli chcemy nie potrafimy…

Lecz w końcu wszystko przemija, wsyzstkie smutki, niejasności, wszystko co złe, co dobre ma swój koniec. Wszystkie cierpienia kończą się.
W końcu czas zaciera blizny.

Czasem powraca, lecz to tylko impuls…
Z czasem to co jest złe oddchodzi, zawsze…

Zawsze

Każdy człowiek otrzyma swoje szczęście… w końcu

Nawet jeżeli miało by to trwać krótko…